czwartek, 2 lutego 2017

Figurkę od Denny’ego postawiła na stoliku. Wyjęła niewielki dysk – prezent od Sideswipe’a i obejrzała go. „Wygląda na rzutnik... To pewnie kolejny dowcip! Jak znam Sideswipe’a...”
Położyła go obok figurki i włączyła.
Z hologramu uśmiechał się do niej Bumblebee. Za chwilę zniknął, a na jego miejscu pojawił się Sideswipe. Po chwili ustąpił miejsca Grimlock'owi. Fixit... Drift... Slipstream i Jetstorm... Denny z Russel’em... Grupowe zdjęcie, jeszcze z Windblade, Rachet'em i Optimusem.
„To było po powrocie z wyspy decepticonów... Bumblebee się uparł na pamiątkowe zdjęcie... Ale kiepsko wyszłam...”
Uśmiechnęła się do wspomnień.
Położyła się, by spokojnie uporządkować myśli i emocje.


Optimus znów wracał do domu z ciężkim sercem. Jego sytuacja była trudniejsza niż kiedykolwiek. A przecież nieraz stawiał czoła przeciwnościom losu. Ile razy był otoczony przez wrogów? Ile razy był już gotów pomyśleć, że wszystko stracone? Zawsze jednak pojawiała się iskierka nadziei...
Teraz miał jej coraz mniej.
A przecież był na Cybertronie. W Kaon City. To jego dom...
Dom.
Transformował się i otworzył drzwi. Światło zapaliło się, gdy wszedł. Wyjął broń i położył na stoliku przy drzwiach.
Przeszedł dalej i usiadł na stołku w salonie. Rozejrzał się wokół. Pod ścianami stało jeszcze kilka siedzisk. Żadnego z nich nie ruszył odkąd wrócił na Cybertron.
Wziął z półki puszkę oleju. Zostało jeszcze kilkanaście...
Otworzył ją i pociągnął spory łyk.
„Kupiłem dwadzieścia! Cały orn temu... Tak, to o to chodzi...”
Uświadomił sobie nagle, co mu przeszkadza w obecnym życiu. To była samotność.
Znów się napił.
Znajduje się na swojej rodzinnej, ukochanej planecie. W mieście, które widziało jego młodość. Jego przemianę z prostego urzędnika w ogólnie szanowanego przywódcę. Widziało straszną wojnę domową, która zmieniła je w pustkowie.
„A żeby było śmieszniej – pomyślał ponuro – to ja ocaliłem tę planetę i przywróciłem do życia! A teraz...”
Westchnął.
Obecna Rada Starszych składała się z botów o wiele młodszych od niego. Nie widzieli wojny. Nigdy nie mieli bliskiej styczności z decepticonami. Brakowało im doświadczenia.
Oczywiście nie zamierzał im rozkazywać. Jedynie doradzić. Niestety, został źle zrozumiany...
Na samo wspomnienie zacisnął pięści.
Napił się.
Potem była sprawa statku...
Po ostatniej misji jego statek wymagał naprawy, więc odstawił go do stoczni. Rada zarekwirowała okręt. Był potrzebny, jasne. Miał dostać statek zastępczy.
Miał.
Jeszcze jeden łyk...
Był w kropce. Sytuacja na Cybertronie była dla niego już nie do zniesienia. Akurat wszyscy jego przyjaciele wyjechali. Rach'et pracował w szpitalu poza miastem. Windblade? Kto może wiedzieć, gdzie jest Windblade...
Z innymi dawno stracił kontakt.
Miał oczywiście wielu znajomych. Gdy szedł ulicą, co chwilę ktoś go pozdrawiał. Wiele osób zatrzymywało go na krótką rozmowę.
Jest coś jeszcze w tej puszce?
Wszystkie rozmowy wyglądały podobnie. Tak naprawdę sprowadzały się do próśb o protekcję.
„Gdyby wiedzieli, ile tak naprawdę mogę... Nic nie mogę!”
Dopił i zgniótł puszkę. Wyrzucił ją do pojemnika na złom i przeszedł do swojego prywatnego pokoju. Podłączył się do ładowania i położył, by odpocząć.
Próbował oderwać się od złych myśli, ale nie było to łatwe.
Z największą przyjemnością wyjechałby z Cybertronu, gdyby miał statek.
Słyszał niepokojące pogłoski. Podobno gdzieś we wszechświecie ukrywa się grupa decepticonów. Podobno rosną w siłę. Jeśli zawczasu nie zareagują, niedługo będą mieć do czynienia z całą armią.
Rada mu nie wierzy. Nikt tego nie powiedział na głos, ale to się czuje.
„Szanujemy twoje zdanie, Optimusie, ale nasze środki są ograniczone. Nie mamy pewności, że masz rację”
Miał ochotę jechać tam, przywieźć im decepticona i zapytać, czy teraz mu wierzą...
Albo wróciłby na Ziemię, do Bumblebee. Tam czuł się potrzebny. A przynajmniej miał z kim porozmawiać...
„Miałem o tym nie myśleć!”
Wstał i włączył odtwarzacz muzyki. Znajome dźwięki powoli koiły jego nerwy...

Strongarm wstała bladym świtem. Rozciągnęła porządnie wszystkie zginacze i sięgnęła po swój miotacz...
A, racja.
Uśmiechnęła się do hologramów na szafce i wybiegła z pokoju. Mimo wczesnej pory była pełna energii. Zamierzała poćwiczyć przed odprawą, potem wpaść na chwilę do kantyny – „Ciekawe, czy spotkam starych znajomych?” – a później do archiwum, powtórzyć trochę materiału na egzamin z prawa Cybertronu. No i spotkanie z Optimusem! Nie mogła się go doczekać.
Miarowym krokiem pokonywała kolejne korytarze. Właśnie miała zbiec po schodach, gdy usłyszała znajomy głos...
 - A dokąd się wybieramy, kadetko?
 - Dzień dobry, sierżancie. Idę potrenować, a potem skorzystać z myjni. Będę gotowa na odprawę.
 - No dobrze. Ale nie wolno tu biegać!
 - Oczywiście. Zapamiętam. - Dread wrócił do pokoiku, z którego miał widok na całe schody.
Strongarm czuła jego wzrok na plecach, gdy schodziła. Celowo szła jak najwolniej.
Przyspieszyła dopiero za rogiem.
Drzwi otworzyły się przed nią. Ucieszyła się na widok znajomych sprzętów do ćwiczeń. Najpierw pobiega na bieżni...

Optimus krążył po pokoju, zastanawiając się, co ma dziś robić. Postanowił umówić się na spotkanie z Radą – może ich jednak przekona? Potem pójdzie do archiwum i poszuka informacji o planecie Thalia. Nie spodziewał się znaleźć zbyt wiele, ale pogłoski wskazywały, że była kiedyś zamieszkana. Może znajdzie coś, co będzie pasowało do opisu...
A potem?
Nie przywykł do bezczynności.

Strongarm po zejściu z bieżni poszła poćwiczyć ramiona. Wtedy drzwi otworzyły się i do pomieszczenia wszedł obcy bot. Nie, nie obcy!
- Strongarm? Co ty tu...
 - Vigor?! No nie wierzę! Jestem tu od wczoraj i właśnie ty jesteś pierwszym znajomym, jakiego spotykam!
 - Ale jak... Podobno jesteś na Ziemi?
 - Przyjechałam tutaj, by zdać egzaminy i oficjalnie zakończyć szkolenie. Pomysł Bumblebee.
 - Naprawdę z nim pracujesz? To nie były plotki?
 - Naprawdę. Oczywiście jest nas więcej, ale Bee nami dowodzi.
Odruchowo użyła skróconej formy, zamiast pełnego imienia. Vigor oniemiał.
 - Mówisz do niego „Bee”? Jak do kolegi?
 - Zazwyczaj nie. Ale gdy rozmawiam z innymi członkami zespołu, często tak go nazywam. A co?
 - Poza tym, że rozmawiamy o chodzącej legendzie? O bocie, który samemu Optimusowi ratował karoserię?
 - Bumblebee nie ma w sobie nic z legendarnego bohatera. Zachowuje się jak każdy inny bot.
- Ale pewnie jest tak samo poważny jak Optimus, co?
Strongarm parsknęła śmiechem.
- Troszkę mniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz