niedziela, 22 stycznia 2017

- Kadetka Strongarm?
- Zgadza się.
- Sierżant Dread. – Strongarm stanęła na baczność - Rada Akademii chce cię natychmiast widzieć. Za mną.
- Tak jest.

Wyszli z sali muzealnej. Tej samej, do której dawno temu pobiegła, śledząc Bumblebee. Z Sideswipe'm przykutym...

Nie. O Sideswip'ie lepiej nie myśleć.
Wspominając, nieświadomie trochę zwolniła kroku. Dread obejrzał się.
- Kadetko! Idziesz?!
- Już. – zacisnęła usta w niemym buncie. Po chwili uspokoiła się.
„Spokojnie. To, że Bumblebee traktował mnie jak równą sobie, nie znaczy, że wszyscy będą...”
Podążyła za swoim przewodnikiem korytarzem i wyszła na ulicę.
Fala niebieskiego światła uderzyła jej oczy i zmusiła do lekkiej korekcji optyki. Stanęła na chwilę i rozglądała się wkoło.
- Co z tobą?! Rusz się!
- Jedna chwila...
Błękit. Wkoło tylko błękit.
- Wie pan, sierżancie – zaczęła rozmowę, gdy znów ruszyli – już zapomniałam, że Cybertron jest taki piękny. Ziemia wygląda zupełnie inaczej...
- Gdyby mnie to interesowało, pojechałbym tam. Nie jestem wielkim Bumblebee, żeby się zachwycać jakąś tam byle planetką.
Zacisnęła pięści. Ten drwiący ton...
- Panie sierżancie, z całym szacunkiem, ale nie będę słuchała spokojnie, jak obraża pan mojego dowódcę i przyjaciela!
- Grozisz mi, kadetko?
Ostatnie słowo zawierało w sobie tyle pogardy, ile tylko mogło. Strongarm użyła całej swojej siły woli, by się opanować.
- Do mnie może pan mówić co chce, ale...

- Strongarm!
Ten głos...
- Optimus! – Stanęła na baczność i chciała się ukłonić, ale nie pozwolił na to. Uścisnęli sobie dłonie.
- Chciałem pierwszy cię powitać, ale zatrzymały mnie obowiązki. Jak miewa się Bumblebee?
- Całkiem dobrze. Kazał cię pozdrowić. I pyta, kiedy przylecisz.
- Byłoby miło czasem odwiedzić go tak po prostu, nie rzucać się natychmiast w wir walki. Witaj, Dread.
Autobot stał jak wryty. Owszem, słyszał, że Strongarm jest podwładną Bumblebee, a Bumblebee to odwieczny przyjaciel Optimusa, ale nie spodziewał się, że Prime zna kadetkę. I to tak blisko? Ona mówi mu „ty”?
- Cieszę się, że pana widzę, Optimusie.
- Idziecie do Akademii?
- Tak jest. Rada chce jak najszybciej widzieć kadetkę Strongarm.
- Więc nie zatrzymuję was. Do zobaczenia. Strongarm, jesteśmy w kontakcie. Musisz złożyć mi pełny raport o sytuacji na Ziemii.
- Oczywiście. Gdy tylko będę wolna, zgłoszę się do ciebie. Do zobaczenia.
Oboje zasalutowali na pożegnanie i odeszli.
Optimus jeszcze chwilę zastanawiał się, dlaczego Strongarm się tak dziwnie uśmiechała podczas całej rozmowy z nim. „Muszę ją o to spytać.”

Sideswipe wjechał na złomowisko.
- Hej, Bee! W terenie bez zmian. Spokój.
- Dzięki, Sideswipe. Muszę częściej wysyłać cię na patrole.
- A proszę bardzo. Teraz jak... – urwał na chwilę – jak jest nas mniej, trzeba będzie zagęścić ruchy, nie?
- Na to wygląda. Wprawdzie straciliśmy tylko jednego członka drużyny, ale...
- Straciliśmy? Nikogo nie straciliśmy! Strongarm wróci!
- Tak, na pewno.
- Obiecała.
- Skąd wiesz? Nie było cię przy tym...
Sideswipe zmieszał się lekko. Nie bardzo miał ochotę opowiadać o swojej rozmowie ze Strongarm.
- Grim coś wspominał...
Bee uśmiechnął się domyślnie.
- I Grim pewnie przekazał jej rzutnik hologramów, który ci dałem?
- Bardzo śmieszne! – warknął Sideswipe, odwracając się.
- Sideswipe, zaczekaj! Nie chciałem cię urazić...
- Spoko, Bee. Nie przejmuj się mną. Idę potrenować, dzwoń jakby co.
Bumblebee odprowadził go wzrokiem. Co się dzieje z tym dzieciakiem?

Strongarm weszła do znajomego budynku. Miała ochotę zwolnić i rozejrzeć się po wszystkim, ale Dread nie zmniejszył tempa. Zatrzymał się przed drzwiami. Napis na nich był wyraźny – Rada Akademii.
Dread nacisnął przycisk interkomu.
- Sierżant Dread i kadetka Strongarm, na wezwanie rady.
- Zgadza się – zabrzęczała maszyna – można wejść.
Drzwi odsunęły się. Dread i Strongarm weszli do poczekalni. Siedziała tam starsza autobotka.
- Rada chce widzieć karetkę Strongarm natychmiast – wyrecytowała – pan, sierżancie Dread, ma tu zaczekać.
„Już wraki Denny’ego mają w sobie więcej życia” zdążyła pomyśleć Strongarm, zanim następne drzwi się otworzyły.
Gdy je przekroczyła, nie myślała już o niczym. Bo oto stała przed Radą... Głos uwiązł jej w vocoderze.

Członków Rady do tej pory widziała raz, na uroczystym rozpoczęciu szkolenia. Podobne ceremonie odbywały się cyklicznie, ale była tylko na jednej. Zamiast zaliczyć pierwszy etap szkolenia i ceremonialnie wkroczyć w następny, biegała z Bumblebee za decepticonami.
Co nauczyło ją więcej, niż mogłaby jakakolwiek Akademia.
Ale nie zmieniało to faktu, że stała teraz przed grupą pięciu kompletnie obcych, starszych od niej autobotów, które miały zdecydować o jej losie.
„Chyba nie miałam takiej tremy nawet wtedy, gdy pierwszy raz spotkałam Optimusa...”

Wyprostowała się na baczność i spojrzała im prosto w oczy.
- Kadetka Strongarm, tak?
- Zgadza się.
- Usunięta z Akademii na pierwszym etapie za nieautoryzowane użycie mostu kosmicznego, tak?
Tym razem nie mogła potwierdzić. Spuściła głowę.
- Proszę odpowiedzieć na pytanie, kadetko.
- Nie spodziewałam się, że zostanę usunięta. Porucznik Bumblebee otrzymał wiadomość od Optimusa...
- Wiemy o tym. Optimus Prime potwierdził waszą wersję. Ale ty zostałaś wtedy usunięta z listy kadetów Akademii.
- Tak jest.
- Na prośbę Bumblebee, popartą przez Optimusa, dostałaś jeszcze jedną szansę. Możesz zamieszkać w kwaterach studenckich i korzystać ze wszystkich praw przysługujących studentom Akademii. Archiwum, sala treningowa, kantyna i myjnia stoją przed tobą otworem. Egzaminy rozpoczną się za dwa cykle. Mamy nadzieję, że wykorzystasz ten czas na przygotowanie się do testów.
- Oczywiście. Dziękuję.
- Sierżant Dread odprowadzi cię do przydzielonej ci kwatery.
- Tak jest.
Stanęła na baczność, skinęła głową członkom Rady i wyszła.

- Czy to rozsądne? Jeśli zda egzaminy i awansuje, zespół Bumblebee stanie się bardzo popularny.
- Dokładnie. A to oznacza, że Optimus zyska więcej poparcia. Znacie wytyczne Rady Starszych.
- Owszem. Ale nie wolno nam też lekceważyć poleceń Optimusa. A wydał jej bardzo dobre świadectwo. Nasza sytuacja jest bardzo delikatna.
- Najlepiej będzie, jeśli kadetka Strongarm obleje egzaminy.
- Ale sądząc po opinii Optimusa, jest świetnie przygotowana. Bumblebee nie był dla niej pobłażliwy.
- Jak zda, to trudno. W takim razie trzeba będzie ją oderwać od tamtego zespołu. Niech zostanie na Cybertronie. Tu się bardziej przyda.
Wszyscy członkowie Rady zamyślili się głęboko. Pomysł był dobry...

Strongarm niemal biegła za Dread'em, który chyba specjalnie wciąż przyspieszał. Nagle stanął w miejscu i prawie na niego weszła.
- Patrz jak chodzisz!
- Przepraszam – „Nawet Sideswipe mnie tak nie drażnił...”
- Jesteśmy na miejscu. Przydzielono ci kwaterę numer trzydzieści dwa. Na pierwszym piętrze.
- Dziękuję, sierżancie.
- Ja nadzoruję to piętro. I nie będę tolerować żadnej niesubordynacji.
- Tak jest. – „Czy ten bubek nigdy nie przestanie się puszyć? Normalnie jakby był ważniejszy od Prime'ów!”
- Regulamin znajdziesz na korytarzu i w pokoju. Zapoznaj się z nim i przestrzegaj.
- Tak jest -  „Raz, dwa, trzy...”
- Nie zapomnij o obowiązku meldowania się codziennie. Nie później, niż po zachodzie słońca.
„...Osiem, dziewięć, dziesięć...”
- Tak jest. Codziennie. Czy coś jeszcze?
- Na razie nie. Możesz odejść.
Strongarm stanęła na baczność, choć akurat temu oficerowi wolałaby przyłożyć, niż oddawać honory. Ale policyjny dryl zrobił swoje.


Bumblebee przekazał dowodzenie Drift’owi i wyjechał na krótką przejażdżkę. Nie zastanawiał się nad tym, gdzie jedzie, dopóki nie znalazł się przed myjnią. Nawet to miejsce obudziło wspomnienia – to tutaj Strongarm wymykała się na wagary...
Wcisnął przycisk i poddał się rytuałowi namaczania, szorowania, płukania i suszenia.

Wyszedł w jeszcze gorszym humorze niż wszedł.

Usiadł i oparł łokcie na kolanach, a głowę na dłoniach. Nareszcie był sam i mógł do woli popuścić wodze emocji. Przy drużynie starał się trzymać pion, ale teraz zamierzał przemyśleć swoje uczucia i poukładać je sobie w głowie, zanim wróci na złomowisko.

„Co czuję? – zapytał sam siebie...
Strach? Nie, strach może nie. Ale niepewność. W końcu Strongarm była w jego zespole od początku. Nigdy nie rozstawali się na dłużej niż jeden dzień. Zawsze u jego boku, solidna i pewna. Jak poradzi sobie bez niej?
Jakoś musi... Co jeszcze?
Smutek? Tak, ale to normalne. Zżył się bardzo z kadetką, świadomość że nie może z nią porozmawiać była dość przygnębiająca.
Ale nie, to nie to... Coś jeszcze sprawiało mu problem. Bardzo wyraźnie czuł, że to nie wszystko. Czuł coś, czego nie potrafił na razie nazwać.
- Drift do Bumblebee. Odbiór.
- Tak, Drift?
- Czy wszystko w porządku? Wyjechałeś jakiś czas temu i nie odzywasz się.
- Wybacz. Zamyśliłem się. Już wracam.
Przeszedł w tryb wozu i pojechał do bazy. Najważniejsze pytanie pozostało bez odpowiedzi.

Strongarm znalazła swój pokój. Był umeblowany skromnie, ale wystarczająco. Dwa podesty do siedzenia, gniazdo do ładowania z wygodną leżanką i stolik.
Usiadła i zamierzała przemyśleć gruntownie wszystko, co przeżyła od tamtej pamiętnej misji. Przeszkodził jej brzęczyk interkomu.
- Sierżant Dread.
No nie...
- Zapraszam – otworzyła drzwi. Dread wkroczył dostojnie, jakby był co najmniej członkiem Rady.
- Zapomniałaś oddać mi broń.
„Nie, ważniaku, to ty zapomniałeś mi ją zabrać...”
- Oddać broń? Nigdy się z nią nie rozstaję.
- Nie jesteś już na ziemii, kadetko! To nie jest zespół Bumblebee! Tutaj trzeba przestrzegać zasad! Oddaj broń!
„Kiedyś porucznik usiłował naśladować głos Optimusa... Nawet on nie wypadał wtedy tak śmiesznie...”
- Tak jest. Proszę tylko, by jej pan pilnował, sierżancie.
- Tak, na pewno. Widzimy się jutro. Odprawa jest jeden joor po wschodzie słońca. Spóźnienia są karane.
- Nie wątpię. Do zobaczenia.
Drzwi zamknęły się. Odetchnęła z ulgą.
„Chcę na Ziemię! Już..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz