niedziela, 15 stycznia 2017

Zapowiadał się kolejny upalny, leniwy dzień. Tak leniwy, że nawet Strongarm ociągała się z wyjazdem na patrol...
 - Jak ja cię rozumiem – uśmiechnął się Bumblebee – Na samą myśl o jeździe w tym upale i tumanach kurzu czuję, jak mi smar wysycha.
 - Ale to nie znaczy, że mogę odpuścić swoje obowiązki?
 - Niestety. Ale możesz skrócić patrol, jeśli się zmęczysz.
 - Jak już muszę coś zrobić, to chcę to zrobić porządnie.
 - W takim razie postaraj się szukać cienia i często odpoczywaj. Nie mogę pozwolić, żebyś uległa awarii. Jeśli wyjedziesz teraz, zdążysz wrócić przed południem. Unikniesz najgorszego upału.
 - Jej, Bee. Chcesz powiedzieć, że może być jeszcze bardziej gorąco? – wtrącił się Sideswipe.
  - Tak, Sideswipe. Porucznik właśnie to chciał powiedzieć – uściślił Fixit – Dziś temperatura ma  sięgnąć trzydziestu siedmiu stopni. Na razie jest tylko trzydzieści trzy.
 - Tylko trzydzieści trzy? – Zadrwił Sideswipe – Rzeczywiście, cóż to jest...

Bumblebee odprowadził wzrokiem Strongarm, póki nie wyjechała za bramę. „Może jednak trzeba było jej odpuścić? Nie, to byłaby niezręczna sytuacja. Dziś Strongarm, jutro Drift, pojutrze Sideswipe. Jeśli ma być sprawiedliwie, należałoby pominąć co najmniej trzy patrole... Co nie zmienia faktu, że czuję się jak tyran...”

Alarm przerwał te niewesołe rozważania.
 - Co tam, Fixit? – spytał Bee, gdy już wszyscy się zebrali
 - Wykryto aktywność decepticona. Sprawdzam lokalizację...
Bee włączył komunikator.
 - Baza do Strongarm.
 - Zgłaszam się, poruczniku.
 - Ucieszysz się, jeśli każę ci wracać?
 - Nie. Doświadczenie podpowiada mi, że nie robisz tego ze względu na upał.
Bee roześmiał się.
 - Mamy sygnał decepticona, gdzieś w pobliżu rzeki. Dawaj do bazy.
 - Nie lepiej, żeby pojechała? - podsunął Sideswipe – przecież ją dogonimy...
 - Nie. Mam coś do ogłoszenia.
Brama otworzyła się. Strongarm stanęła przed Bee na baczność.
 - Na tym wyjątkowo krótkim patrolu nie zauważyłam nic niezwykłego, poruczniku.
 - Pewnie nawet nie dojechałaś do autostrady? Chcesz dowodzić dzisiejszą misją?
 - Słucham? Jak to?
 - Normalnie. Potraktuj to jak... Rodzaj testu.
 - Ale już nieraz dowodziłam naszym zespołem i...
Zamilkła i skromnie spuściła głowę.
 - I świetnie sobie radziłaś. – dokończył za nią Bee – ale tak się składa, że przejmujesz dowództwo pod moją nieobecność. A ja chcę to zobaczyć. Doświadczyć tego na własnych zderzakach.
 - I wytknąć mi błędy?
 - Nie spodziewam się zbyt wielu zobaczyć. To jak?
 - Dobrze wiesz, że to będzie dla mnie zaszczyt. Mam nadzieję, że wesprzesz mnie radą?
 - Jeśli uznasz to za konieczne. Prowadź.
Strongarm przez dobrą chwilę zbierała myśli. Potem powiodła spojrzeniem po ekipie. Nikt nie zgłaszał protestów. Chyba żeby liczyć kwaśną minę Sideswipe’a...
 - Jedziemy!
Sideswipe, Grimlock i Drift transformowali się i wyjechali przez bramę.
- Poruczniku...
- Tak?
- Właśnie się przekonałam, że wymyślenie fajnego okrzyku bojowego nie jest takie łatwe.
Bee zachichotał.
- Przynajmniej wiesz już, jakich nie używać.

Denny i Russel odprowadzili ich wzrokiem.
- Wydaje mi się, że Bee od paru dni czekał na taką okazję. Ostatnio jakoś dziwnie patrzył na Strongarm.
- Tak, tato, też to zauważyłem. Patrzy na nią tak, jak ty na mnie, gdy myślisz że nie widzę. Tylko nie wiem, co ma znaczyć to spojrzenie?
- Cóż, Russel – Denny objął syna - Nie wiem, jak ci to powiedzieć... Po prostu nie jesteś już dzieckiem. Ciężko mi się z tym pogodzić.
Russel milczał dość długo, zanim wydobył z siebie głos.
- Skoro ja nie jestem, to Strongarm tym bardziej...
- Nie zapominaj, że chociaż jest wielkości sporego budynku, według standardów autobotów jest niewiele starsza od ciebie.


Sygnał doprowadził ich na plac budowy.
- Co tu budują? – zastanawiał się Drift – Most?
- Wszystko na to wskazuje. - potwierdził Bee – Dobrze, że dziś niedziela. Ludzie mają wolne.
Decepticon usiłował wyzwać na pojedynek koparkę i bardzo go zirytował brak odpowiedzi.
- Nie chcesz się ze mną bić?! Boisz się?! No i słusznie! - zamachnął się i walnął w kabinę. Koparka przechyliła się w lewo, ale ponowny cios przywrócił jej pion.
- Nie wierzę – mruknął Sideswipe, z trudem powstrzymując śmiech. – On chce się lać z koparką? Grim, może ty zajmiesz się spychaczem?
- Opanuj się, Sideswipe... O, wybacz, Strongarm. Przyzwyczajenie.


Bee uśmiechnął się przepraszająco do kadetki, która skinęła mu głową i wróciła do obserwacji. Rozejrzała się po placu, który zaraz miał się stać miejscem walki. Jej spojrzenie padło na wysoki dźwig. Z ramienia żurawia zwisał dość długi łańcuch.
Czy jest wystarczająco długi?

- Sideswipe – szepnęła – ile czasu potrzebujesz, żeby wspiąć się na górę?
- Mniej niż myślisz. – zaczął chełpliwie. Spojrzała na niego. Bardzo zimnym i twardym spojrzeniem. – Eeee, ze dwie minuty? Może półtorej.
- Omiń go ostrożnie, a potem zasuwaj na dźwig ile sił, jasne?
- Zrobi się, pani Strongarm. – pobiegł w lewo, by ominąć cona szerokim łukiem.
- Gdyby wzrok mógł zabijać, nasz lokalny błazen byłby już z pewnością ciężko ranny – zauważył Drift
- Poruczniku, Drift. Podjedźcie, proszę, do niego jak najbliżej i ściągnijcie go na Sideswipe’a, gdy dam znak, dobrze?
Obaj skinęli głowami.
- Grim, to co lubisz najbardziej. Za mną!
Oboje pobiegli w stronę cona. Strongarm strzeliła parę razy, by zwrócić jego uwagę.

Sideswipe kulił się za kawałkiem filaru i zastanawiał, jak przebiec otwartą przestrzeń, dzielącą go od dźwigu. Nagle usłyszał strzały. Gdy spojrzał w tamtą stronę, zobaczył, jak Strongarm i Grimlock atakują decepticona.
„Wkurzająca i przemądrzała? – pomyślał – Tak. Ale procesor ma niczego...”
Transformował się i pojechał we wskazanym kierunku. Już po chwili wspinał się po żurawiu.

Walka nie była łatwa. Decepticon siłą dorównywał dinobotowi, ale był od niego szybszy i zwinniejszy. Strongarm wspierała kolegę, ale nawet razem nie byli w stanie go pokonać.
Silne uderzenie odrzuciło ją w tył. Za chwilę padł Grimlock.
Sięgnęła do komunikatora.
- Poruczniku, teraz!
Wyjechali z rykiem silników i przejechali tuż obok cona. Pędzili w stronę dźwigu tak szybko, jak na to pozwalał teren. A wróg deptał im po zderzakach.

Sideswipe miał bardzo dobry widok na akcję. Właśnie wciągnął cały łańcuch i trzymał jego koniec, czekając na dogodny moment. Bumblebee i Drift przejechali pod nim.
Zeskoczył z ramienia dźwigu, kierując się w tę samą stronę, w którą pojechali. Wciąż trzymał koniec łańcucha.
Przeleciał kawałek, po czym zaczął opadać. Poczuł silne szarpnięcie i po chwili mknął łagodnym łukiem nad ziemią.
Prosto na decepticona.
Kopnął go całą siłą rozpędu i rzucił prosto na Grimlocka. Ten dołożył trochę od siebie i po chwili wróg leżał nieprzytomny. Strongarm zakuła go w kajdanki.
- Dobra robota, kochani. – spojrzała pytająco na Bumblebee, szukając potwierdzenia.
Ale jej mentor nie patrzył na nią. Westchnął, patrząc gdzieś pod swoje nogi.
Nagle zrobiło się cicho. Zdecydowanie zbyt cicho.
- Eee, Bee? – Sideswipe przerwał milczenie. Bee drgnął.
- Świetnie się spisałaś. Doskonały plan.
Odwrócił się i odszedł w stronę wyjścia.
- Dlaczego mu nie wierzę?
Nikt nie znał odpowiedzi na pytanie Grimlocka. Chyba nawet sam Bumblebee.

Strongarm siedziała na swoim ulubionym miejscu. Wyświetliła przed sobą nagranie z misji, którą dziś poprowadziła. Obejrzała je raz, drugi i trzeci. Potem jeszcze raz, w zwolnionym tempie. „O co mu chodziło? Gdyby miał jakieś zastrzeżenia, powiedziałby wprost. Ale wyraźnie nie był zadowolony...”

Bumblebee patrzył na nią z ukrycia.
„Jest gotowa. – pomyślał – Wiedziałem o tym od dawna. Najwyższy czas...”
Zawahał się. Rozważał to już od jakiegoś czasu. Wiedział, że będzie to jedna z najtrudniejszych rozmów, jakie przeprowadził.
W sumie wcale nie miał na to ochoty. Najchętniej zostawiłby wszystko jak jest.
Nie. Nie wolno mu poświęcić Strongarm dla własnej wygody.
Westchnął cicho i odszedł w stronę centrum dowodzenia. Strongarm była gotowa, ale on nie.

Na pozór wszystko było jak dawniej. Na pozór.
Drift był na patrolu, a Grimlock z Sideswipe’m trenowali. Dokładniej Grim podrzucał kolegę w powietrze, a ten za każdym razem lądował bezpiecznie na nogach. Gdy już skończył się popisywać saltami.
Bumblebee obserwował ich zabawę z zainteresowaniem. Ale bez uśmiechu.
Strongarm niby patrzyła na walkę, ale co chwilę zerkała na przełożonego. Od trzech dni dziwnie się zachowywał. Nawet nie próbował żartować. Niemal całkiem przestał się uśmiechać.
I prawie się do niej nie odzywał.
A dziś wysłał na patrol Drift’a, mimo że wypadała jej kolej.
Normalnie zapytałaby wprost, ale jego zachowanie wzbudzało w niej dziwny respekt.
Wbiła wzrok w ziemię.
Co zrobiła nie tak?

Bumblebee udawał, że bardzo ciekawi go, czy Sideswipe tym razem też wyląduje.
Wyprawił Drift’a na patrol, by móc wreszcie porozmawiać z kadetką. Ale, pomimo wysiłków, nie potrafił zmusić się, by zacząć tę rozmowę.
By przyznać, głównie przed sobą, że ona już go nie potrzebuje.

Zerknął na Strongarm. Ich spojrzenia się spotkały. Natychmiast uciekł wzrokiem, ale to, co zobaczył, przekonało go ostatecznie.
Strongarm była bliska płaczu.

Westchnął ciężko.
- Pozwól ze mną.
Poprowadził ją w głąb złomowiska.
Po drodze Strongarm intensywnie myślała. Tak intensywnie, że gdy Bee zatrzymał się i odwrócił, weszła mu na stopę.
- Przepraszam, poruczniku. Zamyśliłam się.
- Robisz rachunek sumienia?
- Rzadko wywołujesz mnie na rozmowę sam na sam. I nigdy po to, żeby mnie głaskać po główce. A twoje zachowanie ostatnio utwierdza mnie w przekonaniu, że popełniłam poważny błąd. Niestety, nie wiem, na czym on polega.
- Niedawno dowodziłaś oddziałem. Na pewno wiesz, że uważnie cię obserwowałem.
- Oczywiście. – poczuła ulgę. Najgorsza prawda będzie lepsza od niepewności.
- Odkąd wróciliśmy, rozmyślam nad twoim zachowaniem. Przyznam szczerze, że bardzo chciałem się do czegoś przyczepić. – zawiesił głos, wiedząc że kadetka chłonie każde jego słowo - Nic nie znalazłem.
Nie od razu dotarło do niej znaczenie tych słów. Bee kontynuował.
- Szkolę cię od dawna. Pomimo paru drobnych potknięć, które wyjaśnialiśmy zawsze na bieżąco, nigdy nie miałem ci nic do zarzucenia. I...
Zamilkł na chwilę.
„Co jest, Bee? – skarcił się w myślach – pokonałeś masę decepticonów, a boisz się nastoletniej kadetki?”
- Prawda jest taka, że już niewiele mogę cię nauczyć, Strongarm. Twoja wiedza i umiejętności dawno przekroczyły poziom wymagany od absolwentów Akademii. Twoje szkolenie dobiegło końca.

Strongarm patrzyła na niego, jakby widziała go pierwszy raz. Spodziewała się wszystkiego, od delikatnego wypomnienia wszystkich pomyłek, poprzez karę, aż do wykluczenia z drużyny.

Ale nie tego...

1 komentarz:

  1. Zakończyłaś w tym miejscu, żeby bardziej wkurzać czytelników.. typowe. Jak możesz?!? :'D

    OdpowiedzUsuń