- Widzisz, Sandstorm? Mówiłem, że numer ze zrozpaczonym dowódcą zapewni nam zwycięstwo?
- Miałeś rację, przyznaję. Ale nie mogłem przecież wiedzieć, że taki doświadczony żołnierz da się zrobić jak jakiś minicon – zadrwił Sandstorm.
Bee stał bez ruchu, niezdolny nawet się odezwać. Właśnie sprowadził swego odwiecznego wroga do własnej bazy. Zawiódł drużynę. Sideswipe’a, Strongarm, Grimlocka, Drifta, Fixita, Splitstream’a, Jetstorm’a... Nawet Denny’ego i Russela...
Myśl o ludziach nagle go odblokowała.
- Starscream! Dobra, podszedłeś mnie. Wygrałeś. Jestem twój – Bee wyjął swoją broń i oddał ją Scream’owi – Ale Denny i Russel nic ci nie zrobili. Wypuść ich. Proszę.
- Jak ładnie poprosisz, to się zastanowię. – Zawiesił głos na chwilę – No, na co czekasz? Na kolana...
Bumblebee zastygł. Potem powoli, zmuszając się do każdego ruchu, zgiął kolano. I drugie.
Starscream wybuchnął drwiącym śmiechem.
- Sandstorm, nagrywaj – zarechotał – a ty, chyba masz mi coś do powiedzenia?
- Wypuść ich, proszę...
Starscream przez chwilę cieszył się swoim triumfem. Potem skinął na Sandstorma. Ten puścił Denny’ego. Russel podbiegł do ojca. Razem podeszli do wciąż klęczącego Bee.
- Nic wam nie jest?
- Nie, dzięki. Bumblebee... Czy nasze życie jest warte tyle samo, co twoja godność? – spytał Denny
- Nie, przyjacielu. Jest warte dużo więcej. Idźcie już.
- Nie zostawimy cię.
- Denny. Doceniam twoją postawę, ale jeśli zostaniesz, to, co zrobiłem straci cały sens. Poza tym musisz chronić Russela. Do zobaczenia.
- Mam nadzieję.
Wyszli przez bramę, odprowadzani wzrokiem Bee.
- Halo! Jest tu kto?! – nawoływał Sandstorm – Wasz dowódca was wzywa! Nie każcie nam długo czekać, bo Bumblebee może spotkać coś nieprzyjemnego...
- No nie! – Strongarm zatrzymała się tak gwałtownie, że Sideswipe wpadł na nią
- Ej, światło stopu ci nie działa.
- Wybacz. Ale właśnie sobie przypomniałam, że nie odwołaliśmy Optimusa. Przeleci pół wszechświata na darmo!
Sideswipe skrzywił się.
- Może przywiezie parę nowych historyjek...
- Naprawdę myślisz, że nie ma nic innego do roboty, tylko opowiadać nam bajki?
- Kiedyś ty tak myślałaś... – zrobił szybki unik. I zbaraniał na widok jej uśmiechu – Co, nie walniesz mnie?
- Nie. Dziś możesz gadać do woli. Za to, że wstawiłeś się za mną rano.
Sideswipe uśmiechnął się szeroko.
- Dzięki, ale chyba nie skorzystam. Gdy się nie wściekasz, to przestaje być zabawne.
Strongarm zaniosła się śmiechem.
- Chodź, nadamy wiadomość do Optimusa.
Zawrócili i powoli skierowali się w stronę centrum dowodzenia.
Bee patrzył, jak Drift oddaje Sandstormowi miecz. Grimlock dał się skuć, podobnie jak Fixit. Drift podszedł do dowódcy i pomógł mu wstać.
- Przepraszam, że was w to wkopałem.
- Jak to kiedyś powiedziałeś? Wszyscy popełniamy błędy. – pocieszył go Grimlock.
- Przynajmniej jesteśmy razem. – dodał Drift
Starscream nagle coś sobie przypomniał.
- To nie wszyscy! Gdzie ta policjantka! I ten czerwony?!
- Sideswipe i Strongarm? – Bee próbował nadrabiać miną – Sam chciałbym wiedzieć. Pewnie jak zwykle wymknęli się ukradkiem na mały wyścig.
Świadomie starał się mówić jak najgłośniej, w nadziei, że przyjaciele go usłyszą i unikną pułapki.
- Wezwij ich! Natychmiast! – Widząc, że Bee się waha, Starscream wziął na muszkę Drifta – No już!
Bee westchnął. Jeszcze nigdy nie ruszał się tak wolno. W czasie, gdy podnosił rękę i szukał przycisku, do którego trafiłby nawet nieprzytomny, gorączkowo myślał.
- Bumblebee do Strongarm i Sideswipe’a! Macie natychmiast wracać do bazy! I ostrzegam, jeśli jeszcze raz wyjdziecie bez pozwolenia, przerobię oboje na żyletki!!! - Rozłączył się. – Niedługo powinni wrócić.
Sideswipe i Strongarm patrzyli na siebie nawzajem.
- Czy tylko mi coś nie pasuje w wiadomości od Bee?
- Ja się zastanawiam, czy to na pewno była wiadomość od porucznika. Głos poznałam, ale...
- Rozkaz to rozkaz. Wracamy.
- Ale ostrożnie. Na wszelki wypadek...
Starscream powoli tracił cierpliwość.
- Ty! – krzyknął na Drifta – wypuść minicony!
- Nie wystawię moich uczniów na niebezpieczeństwo. Prędzej zginę.
- Jedno nie wyklucza drugiego. Mam dla odmiany wziąć na muszkę Bumblebee?
Drift westchnął i wyrzucił oba minisy.
-Splitstream, Jetstorm! Stańcie za mną i zachowajcie spokój!
-Tak jest, mistrzu. – maluchy nie ukrywały przerażenia.
- Bumblebee! Gdzie tych dwoje? – Niecierpliwił się Starscream. – Już powinni tu być!
- Może odjechali za daleko? Zaraz ponowię wezwanie.
- Nadajesz się na dowódcę, jak drut kolczasty do polerowania! Nie dziwię się, że się ciebie nie słuchają. Wy! Przeszukać złomowisko!
- A ja się dziwię, że twoi słuchają się ciebie... Nie!
Sandstorm wziął spory zamach i walnął Fixita w klatkę piersiową. Minicon przeleciał spory kawałek i uderzył w ścianę baru Denny’ego. Upadł bezwładnie.
Bumblebee podbiegł do przyjaciela.
- Fixit! Odezwij się! – Odetchnął z ulgą, widząc że ten otwiera oczy – Jesteś cały?
- Nie, poruczniku. Ale już do tego przywykłem, więc nie ma problemu.
Bee uśmiechnął się lekko.
- Przepraszam. Więcej nie będę go prowokował, słowo.
- Jaka urocza scenka – drwił Starscream – Ruszaj się, Bumblebee. Mam dla was robotę. Chodźcie!
- Będę pilnował miniconów. Jeśli ktoś z was będzie niegrzeczny, oni za to zapłacą. – zagroził Sandstorm.
Autoboty i dinobot powoli ruszyły za Starscream’em.
- Jak ja bym mu przywalił, jak ja bym mu...
- Spokojnie, Grim – utemperował kolegę Bee – Mają nasze minisy. Nie możemy ich narażać.
- Wiem, szefie. Ale jak uwolnimy maluchy?
- Wtedy będziesz musiał ustawić się w kolejce.
Sideswipe wszystko obserwował przez szczelinę w ścianie złomu. Starscream i trzy inne cony wyprowadzali właśnie Bee, Grimlocka i Drifta poza złomowisko. Dwa roboty poszły w głąb złomowiska, zapewne szukać jego i Strongarm. Przy centrum dowodzenia został Sandstorm z czwórką swoich conów. Nie odkładali broni i nie spuszczali wzroku z miniconów.
Nie spuszczali wzroku...
Sideswipe wycofał się powoli i wrócił do ukrytej Strongarm. Pokrótce opisał jej sytuację.
- Więc możemy odbić... – Przerwała, słysząc głosy.
-To pewnie ci, których wysłał Starscream, żeby nas znaleźli – szepnął Sideswipe
- Więc niech nas znajdą.
Zachowując całkowitą ciszę zbliżyli się do rozmawiających robotów i zajęli pozycje po przeciwnych stronach alejki.
- Trzeba było iść w lewo! Na pewno wyszli z bazy!
- Starscream kazał szukać na złomowisku.
- I co z tego? Mógłby czasem...
Zamilkł, patrząc gdzieś za swojego kolegę. Ten obejrzał się i stanął twarzą w twarz ze Strongarm. Mocno wkurzoną.
- Nas szukacie?
- Tak, ciebie... Czekaj, jak to nas?
Sideswipe złapał obydwu za karki i mocno uderzył głową o głowę. Pchnął jednego na Strongarm, która wyprowadziła błyskawiczny lewy prosty. Con upadł na ziemię. Sideswipe poczęstował swojego kilkoma ciosami, również pozbawiając go przytomności.
Strongarm zakuła oba decepticony.
- Dwóch mniej – podsumował Sideswipe.
- Nie na długo. Nie damy rady ich zabrać, a tutaj w końcu ich znajdą.
- Chyba że utrudnimy im poszukiwania. Odsuń się.
Pchnął stertę złomu, która przykryła wrogów.
- Teraz maluchy. Masz jakiś plan? – spytał Sideswipe.
- Odwrócę ich uwagę, a ty zabierzesz minisy. Jestem szybsza, a ty ciut lepszy w walce wręcz.
- Z drugim się zgadzam, pierwsze jest do przedyskutowania.
- Chętnie, ale w większym gronie. Gdy już porucznik i reszta będą wolni.
Szli bardzo długo. Bumblebee zrozumiał, że zbliżają się do statku Starscream’a. I rzeczywiście, po chwili wyszli na polanę, gdzie był zaparkowany. Scream poprowadził ich jednak dalej, do sporego stosu metalu.
- Denny byłby zachwycony – mruknął Drift. Bee i Grimlock z trudem powstrzymali śmiech.
- Widzicie te części? Trzeba je zanieść na złomowisko i poskładać do kupy. Zrozumieliście? – zapytał Starscream
- Jasne. Co to będzie, nowy pomnik twoich wszystkich porażek? – zadrwił Bumblebee
- Milcz! Pamiętaj, że mam twoje minicony!
- Zanim wrócimy, trzy razy zapomnisz, co powiedziałem.
Każdy z botów wziął po kilka części. Gdy Bee się odwracał, zobaczył głowę Denny’ego wychylającą się zza krzaka. Ukradkiem puścił do niego oko i uniósł kciuk, by zasygnalizować, że póki co wszystko w porządku.
Powoli ruszyli na złomowisko.
Strongarm transformowała się i zapuściła silnik. Dodała gazu, nie ruszając na razie z miejsca. Wszystkie decepticony podniosły głowy i zaczęły się rozglądać.
- Teraz! – dał znak Sideswipe
Ruszyła, wzniecając tuman kurzu. Przejechała przed grupą conów. Tuż przed ścianą skręciła gwałtownie i ruszyła prosto na nich. Wszyscy odskoczyli na boki. Przemknęła między nimi i pojechała w głąb złomowiska. Sandstorm i dwa decepticony pobiegli za nią. Dwa zostały.
- Łatwizna. – mruknął Sideswipe, wysuwając się zza sterty złomu. Powoli dobył broni.
- Hej, koledzy! – zawołał – może się zabawimy?
Oba decepticony odwróciły się w jego stronę. Mocniej chwyciły broń i przygotowały się do ataku.
Który nadszedł z zupełnie niespodziewanej strony.
Splitstream i Jetstorm rzucili się dzielnie na jednego z wrogów, zasypując go ciosami. Sideswipe włączył swój miotacz i zaatakował drugiego, który okazał się łatwym przeciwnikiem. Już w pierwszym starciu bot go rozbroił i mocnym uderzeniem pozbawił przytomności.
Minicony miały mniej powodzenia. Splitstream odleciał pierwszy i leżał teraz bez ruchu. Jetstorm jeszcze próbował walczyć, ale więcej zawdzięczał szczęściu, niż swoim umiejętnościom. I raptem nawet szczęścia mu zabrakło. Potknął się i upadł.
Jego przeciwnik uniósł miecz do ostatecznego ciosu. Jet rozpaczliwie zasłonił głowę. Nagle poczuł szarpnięcie i odleciał w tył. Gdy opuścił rękę, zorientował się, że to Sideswipe stanął między nim a conem. Wykorzystał moment, żeby podczołgać się do Splitstream’a. Ten właśnie odzyskiwał przytomność.
- Jesteś cały?
- Tak, nic mi nie jest. Chodźmy wesprzeć Sideswipe’a!
- Wiesz, on chyba tego nie potrzebuje.
Sideswipe właśnie powalił decepticona i odwrócił się do przyjaciół. Usłyszeli ryk silnika i do bazy wpadła Strongarm.
- Są tuż za mną! Jazda! – Transformowała się i błyskawicznie rozkuła Fixita.
Sideswipe przywołał oba minicony. Oboje przybrali postać samochodów. Strongarm otworzyła drzwi, by Fixit mógł wsiąść.
Gdy Sandstorm ze swoimi conami wpadli na pole bitwy, oni właśnie opuszczali złomowisko.
- Za nimi!
Wszyscy trzej wybiegli przez bramę, ale oba autoboty skręciły w las. Szybko zniknęły im z oczu.
Krótko sumując; dzieje się!
OdpowiedzUsuńTekst Sideswipe'a: "Ej, światło stopu ci nie działa." rozbroił mnie totalnie. :'D