sobota, 3 czerwca 2017

Bumblebee patrzył na zdjęcia satelitarne, przedstawiające opuszczoną stację. Jednocześnie słuchał Denny’ego.
- Tę stację zaczęli budować trzy lata temu. Wkrótce okazało się, że grunt w tamtej okolicy jest bardzo niestabilny. Zrezygnowano wtedy z przedłużania tej linii metra.
- A co to jest? Tutaj jest jakaś wyrwa? Tunel jest kompletnie odsłonięty.
- Mówiłem – niestabilny grunt. Tunel po prostu się zawalił. Na szczęście obyło się bez ofiar.
- Sideswipe! Podejdź do centrum dowodzenia.
Sideswipe podjechał błyskawicznie.
- Zobacz. Tu mamy tę opuszczoną stację. A tu wrota zapraszające decepticony. Wszystko wskazuje na to, że miałeś rację. Naprawdę tam byli.
- Ale przeszukaliśmy dokładnie tunele. Nigdzie nie znaleźliśmy żadnych śladów.
- Bo decepticony nie mieszkają w tunelach. Wiedzieli, że tam jedziemy, więc zastawili coś w rodzaju pułapki. Chcą, żebyśmy wierzyli, że tam są.
- Ale skąd wiedzieli? Jak nas rozpoznali?
„To jest bardzo dobre pytanie...” – pomyślał Bumblebee.

Strongarm stała przed linią wyznaczającą właściwą odległość. Przed sobą miała tarczę.
Ze ściany wysunęła się szuflada. Leżał na niej blaster energonowy.
Spokojnie uniosła broń, wycelowała i strzeliła.
Tarcza zniknęła. Na wyświetlaczu pojawił się wynik – dziesiątka.
Tarcza pojawiła się ponownie. I jeszcze raz. I jeszcze.
Strongarm oddała dziesięć strzałów. Wszystkie trafiły w ten sam punkt.
Studenci czekający na swoją kolej zaczęli klaskać. Strongarm z uśmiechem  pełnym satysfakcji odłożyła blaster.
Szuflada schowała się, a za chwilę wysunęła znowu. Tym razem leżał tam pistolet.
„Taki sam, jaki zabrałam na Ziemię...”
- Teraz sprawdzimy twój refleks, kadetko. – poinformował ją bot nadzorujący egzamin. – Nie dotykaj broni, dopóki nie usłyszysz dzwonka.
- Tak jest. – pełne skupienie...
Dzwonek!
Strongarm złapała pistolet.
Tarcza pojawiła się w górnej części ściany, tylko na moment. Strzeliła. Druga tarcza pojawiła się nad samą podłogą.
Kolejne pojawiały się w przypadkowych miejscach. Również było ich dziesięć.
Dziesięć celnych strzałów.
Oklaski i okrzyki radości...
- Dobrze – nawet wykładowca nie ukrywał podziwu – Teraz strzelanie na większą odległość.
Znów same dziesiątki.
- Hej, Strongarm! – wydarł się Slamcrusch
- Tak?
- Weź z raz spudłuj, dobra? Od trzech lat to ja jestem królem strzelnicy! Tylko raz, no co ci szkodzi...
- Chciałbyś.

- Tutaj jest czysto. Od rzeki aż do kamieniołomów. – Windblade zaznaczyła teren na mapie. – Leciałam tamtędy, żadnych śladów.
- My przeszukaliśmy las w promieniu około czterystu kilometrów od złomowiska. – Bumblebee wskazał przeszukany teren – I nic.
- Oczywiście próbowaliście ich namierzyć? – Bumblebee kiwnął głową – I nic. Hmmm...
Oboje zamyślili się głęboko, patrząc na mapę.
- A może okolice kopalni? – podsunął Denny – złoża rudy mogą zakłócać sygnał, zresztą to strasznie daleko.
- Masz na myśli złoża thermatanium? Nie zakłócają naszej łączności.
- Nie, Bee. Zobacz.  – Denny rozwinął zwykłą, papierową mapę okolicy. – Tu jest nasze złomowisko, tu kamieniołom... A tutaj jest stara kopalnia.
- Daleko, owszem, ale w zasięgu. Zwłaszcza, że Fixit wytrwale skanuje cały teren.
- Ale tam wydobywano rudy ołowiu. A ołów zatrzymuje sygnał radiowy.
Bumblebee wpatrzył się we wskazane miejsce.
- To całkiem możliwe. – przyznał.
- Dobra – Windblade poderwała się – Zrobię zwiad. Mogę zeskanować tę mapkę?
- No co za pytanie! – Obruszył się Denny
Windblade puściła do niego oko i ugięła kolana, przygotowując się do startu.
- Windblade? – zagadnął ja jeszcze Bumblebee. Spojrzała na niego pytająco – Uważaj na siebie.
- Pewnie, liderze. Umiem o siebie zadbać.
- Wiem. Ale dzwoń co jakiś czas, dobrze?
- Mogę.



Strongarm podeszła do kolegów, witana huczną owacją.
- Rety, Strongarm! Jak to zrobiłaś?! – Athena wciąż nie wierzyła własnym oczom.
- Praktyka. Na Ziemii było sporo okazji do strzelania.
- Ale że dałaś radę? Mi tam trzęsą się ręce i na pewno nie będę miała żadnej dziesiątki.
- Wyobraziłam sobie, że to decepticony. Zapomniałam o stresie związanym z egzaminem.
Widząc, jak wszystkim opadły szczęki, uświadomiła sobie jedną rzecz. W tej grupie botów nikt nigdy nie walczył z decepticonem. Nie mieli żadnego doświadczenia. Nie wiedzieli, jak to jest stać twarzą w twarz z wrogiem, ani jakie to uczucie, gdy kolega z ekipy osłania cię własnym ciałem.
I nagle przyszło jej do głowy, że właściwie z nimi nie rozmawia. Tylko opowiada. Zawsze, gdy chciała sprowadzić dyskusję na inny tor, ściągali ją z powrotem. Nie byli jej przyjaciółmi, tylko...
Bot wykładowca chrząknął.
- Zapraszam kolejną osobę.
Vigor odkleił się od ściany.
- Życzcie mi powodzenia.
- Nie potrzebujesz go – Strongarm chciała dodać mu otuchy.
- Po prostu wyobraź sobie, że to decepticony! – zażartował Slamcrusch
Strongarm zgromiła go wzrokiem.
- Będziecie chcieli, żebym coś opowiedziała...

Optimus rozmawiał z Ratchet'em o planowanej wyprawie.
 - Musimy zabrać Jazz’a, nie daruje nam, jeśli go pominiemy. – upierał się Ratchet.
 - Bardzo chętnie. Ale nie mam z nim żadnego kontaktu. Od dawna nie dzwonił.
 -  Pogadaj z nim przy okazji. Na pewno niedługo się spotkacie.
 - Nie jestem tego taki pewny. Nawet nie wiem, gdzie go szukać.
 - Co? Przecież Jazz mieszka dwie ulice stąd?
Optimusa zamurowało.
A potem zalało go poczucie winy.
Owszem, Rada nie chciała go słuchać. Owszem, nie miał pod ręką zbyt wielu przyjaciół.
Ale też nie przykładał się zbytnio do podtrzymywania kontaktów.
Narzekał na samotne wieczory, ale nigdy nie wyszedł z domu. Nie odwiedził żadnego miejsca, gdzie mógłby spotkać znajomych, zamiast tego czekał, aż sami do niego przyjdą.
Strongarm... Unikała go? A może po prostu nie chciała mu się narzucać. A on był zbyt dumny.
Do Ratchet’a też nie odezwałby się pierwszy, o nie! Chyba że wpadliby na siebie na ulicy...
Uśmiechnął się gorzko – w tak olbrzymim mieście jak Kaon City mogliby się mijać codziennie i nie poznać..
- Halo, jesteś tutaj?! – Ratchet zbudził go z zamyślenia
- Tak, wybacz mi. Myślałem o tym, jak dawno zamknąłem się w tym domu, sam ze swoją złością i zawodem... Ślepy na to, co się dzieje wkoło mnie.
- Domyślam się, jak musi ci być ciężko. Ale nie możesz się załamać. Pomyśl, co bez ciebie zrobimy?
- Wszystko. Tak naprawdę mnie nie potrzebujecie. To przyzwyczajenie i przyjaźń każą ci zaprzeczać, Ratchet. Cybertron mnie nie chce... Nie potrzebuje.
- Przypomni sobie o tobie, gdy znów zrobi się gorąco. To co, ściągnąć Jazz'a?
- Pojadę z tobą.
Czas wyjść z domu.

Wszyscy stopniowo wracali z patroli. Bee nie zadawał żadnych pytań, wystarczył mu widok ich min.
Zebrali się wokół centrum dowodzenia. W milczeniu zaznaczali na mapie kolejne obszary i wypełniali je niebieskim kolorem.
Kod kolorów Bumblebee ustalił niedawno: Niebieski oznaczał brak śladów decepticonów, pomarańczowy wyraźne ślady, zielony niejasne sytuacje. Czerwony miał oznaczać spotkane decepticony.
Mapa Fixit’a była już prawie cała niebieska.
- Kończą nam się pomysły. – zauważył Sideswipe.
- Wiem. Denny podpowiedział mi coś, gdy was nie było. Kopalnia ołowiu, o... – rozszerzył mapę – tutaj. Windblade to sprawdza.
- Nie chcę podważać twego zdania, Bumblebee – zaczął taktownie Drift – ale czy to rozsądne wysyłać jednego bota na tak daleki patrol? W dodatku w miejsce, gdzie łączność może być zakłócona?
- Tak, to jest ryzyko. – przyznał Bee – Ale nikt z nas nie jest w stanie jechać tak szybko, jak lata Windblade. Tylko byśmy ją spowalniali. A poza tym, ona umie sobie poradzić.
- Obyś miał rację, Bumblebee.
Powoli rozeszli się do swoich zajęć. Każdy ukradkiem zerkał na niebo.

Strongarm wracała do bursy w pełni zadowolona z wyniku, jaki osiągnęła na egzaminie. Lekko wbiegła po schodach... No tak.
Dread stał na klatce schodowej, zagradzając jej przejście.
Zasalutowała.
- Dzień dobry, sierżancie.
- Witaj, kadetko. Jak się udał egzamin?
- Dobrze, dziękuję. – Co mu się stało?
- Wejdziesz? – zrobił zapraszający gest w stronę swojej dyżurki.
Strongarm zastanowiła się. Nie lubiła Dread'a, ale nie bardzo wypadało odmówić. Poza tym – czy w ogóle ktoś go lubi? „Musi być bardzo samotny – pomyślała – może dlatego jest taki?”
- Chętnie. – Weszli do skromnie urządzonego pokoiku. Dread podsunął jej jedyny stołek w pokoju, jednocześnie siadając na łóżku.
- Napijesz się czegoś?
- Nie, dziękuję.
- Tak się zastanawiam... Co zamierzasz robić po otrzymaniu odznaki? Jest sporo wakatów w drogówce... Choć pewnie po trudnych misjach na Ziemi tam będziesz się nudzić. W wydziale kryminalnym też jest sporo miejsc, choć tam akurat trudno się dostać...
- Nie chcę pana rozczarować, sierżancie, ale zamierzam wrócić na Ziemię.
- Po co? Zastanów się dobrze. Tutaj czeka cię kariera! Masz przed sobą wielką przyszłość!
„Czy to aby na pewno jest Dread? Może go podmienili?”
- Ale misja na Ziemi daje mi doświadczenie, którego nie zdobędę na Cybertronie. W ciągu całego swojego życia nie widziałam ani jednego decepticona. A odkąd trafiłam na Ziemię pokonaliśmy ich dziesiątki! Tam też czeka mnie przyszłość. Poza tym tam są moi przyjaciele. Nie zostawia się swojej drużyny tak po prostu, bo ktoś przedstawił mi bardziej atrakcyjną propozycję.
- Rozumiem. – „Wcale nie rozumiesz – pomyślała – widzę to w twoich oczach.” – No cóż, na pewno masz jeszcze wiele nauki.
Pojęła aluzję błyskawicznie.
- Tak, trochę się obawiam egzaminu ze strategii. Do widzenia.
Zasalutowała i opuściła pomieszczenie, zastanawiając się, o co tak naprawdę chodziło w tej rozmowie.

3 komentarze:

  1. Piszesz coraz więcej. Dzięki Ci!

    Więc tak:
    Fajnie, że Windblade wróciła.
    Chciałabym zobaczyć Bee kreślącego kredką mapę na niebiesko.. (wiem że robili to na ekranie ale moja wyobraźnia działa inaczej)
    Rozmowa Ratcheta z Optimusem była świetna. Przy tym "Jazz mieszka dwie ulice stąd" po prostu poległam. :'D
    Teraz czekam na Jazz'a w kolejnej części.

    I żeby nie było, że nie krytykuje.. Strongarm zaliczyła same 10? No chociaż jakby była jedna 9 ale tak same 10? :b

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, przecież ona dobrze strzela... Pamiętasz, jak ugrzęzła z Grimlockiem na karuzeli?

      Usuń
    2. Ale tak kilka razy z rzędu? :'D

      Wgl, myślałam o tym, że dla Optimusa odnalezienie się w nowym świecie jest trudne - ale dla Ratcheta czy reszty też na pewno w jakimś stopniu było ciężko, a wręcz może nadal jest. Ratchet uciekł do centrum medycznego, Bumblebee do policji, Bulkhead z Arcee dołączyli do zespołu Ultra Magnusa.. każdy jakby znalazł własne zajęcie, żeby odciągnąć się od przytłaczającej go rzeczywistości. Optimusowi też musisz coś znaleźć. :)

      Usuń