sobota, 13 maja 2017

Sideswipe po raz kolejny obejrzał się przez ramię. Pusto. Znów przeklął w myślach pomysł przeszukania całej sieci metra. Za chwilę jednak się opanował – była tam cała masa bocznych odnóg i korytarzy technicznych. Miejsce dla setki decepticonów.
Odwrócił się i zrobił parę kroków.
Za nim znów rozległ się ten dźwięk. Coś pomiędzy stuknięciem a brzęknięciem...
Uważnie wypatrzył się w ciemność tunelu, rozjaśnioną lekko awaryjnymi lampkami.
Nic. Włączył komunikator.
- Bee, odbiór.
- Zgłaszam się. Co jest? I dlaczego szepczesz?
- Niby nic, ale... Ciągle zdaje mi się, że ktoś mnie śledzi. Tłucze się jak pijany dinobot...
- Ja nic nie słyszałem. A ty, Drift? Grimlock?
Obaj zaprzeczyli.
- Może zaczynam wariować – mruknął Sideswipe – melduję się za dziesięć minut.
- Ok, bez odbioru.
Bumblebee wyłączył komunikator. Który za chwilę znów się odezwał.
- Bumblebee, korzystam z prywatnego kanału, żeby Sideswipe nie słyszał. – zameldował Drift.
- Tak? O co chodzi?
- Moim zdaniem powinniśmy powoli zmierzać w jego kierunku. Dużo można powiedzieć o Sideswip’ie, ale na pewno nie to, że łatwo go wystraszyć.
- Masz rację, też się zastanawiam, co to mogło być.



Dread wściekły krążył po korytarzu. Zatrzymał się przed drzwiami z numerem dwadzieścia siedem. Nasłuchiwał przez chwilę. Cisza. Przeszedł pod drzwi numer trzydzieści dwa. Cisza. Wrócił na poprzednią pozycję. Cisza. Przeszedł się ponownie...
Z trudem powstrzymywał uśmieszek. Wszystko wskazywało na to, że dwójka jego ulubieńców nie wróciła na noc do pokoi...
Odprawa zapowiadała się ciekawie.


Sideswipe szedł dalej.
„Spokojnie. – powtarzał sobie w myślach – wyluzuj. Przecież nic się nie dzieje...”
Brzęk!
Odwrócił się błyskawicznie. Nic. Pusto. Nie zauważył żadnego ruchu.
Odwrócił się i zrobił krok.
Gwałtownie obejrzał się przez ramię.
Znów nic.
Stanął, zamknął oczy i całą siłą woli nakazał sobie spokój. Policzył do dziesięciu...
Przy pięciu przerwał, żeby się obejrzeć.
„Weź się w garść, Sideswipe! – zbeształ się w myślach – Gdyby Strongarm to widziała...”
Nie dokończył. Coś mu mówiło, że nie wykorzystała by tej okazji, by mu dogryzać. Nie Strongarm.
„Z nią na pewno czułbym się pewniej...”
Westchnął i podjął marsz.


Strongarm, z ledwością dusząc śmiech, wyglądała przez wizjer. Widziała, jak Dread odchodzi spod jej drzwi, nasłuchuje chwilę pod pokojem Vigor’a, a następnie schodzi po schodach.
Jednocześnie wyszli z pokoi. Ostrożnie wyjrzeli zza rogu. Za Dread’em właśnie zamykały się drzwi.
Zeszli na dół i dołączyli do kolegów czekających na odprawę.
- O, kogo widzę! – Ucieszył się Slamcrusch.
- Cześć stary, cześć Athena – Strongarm pomachała im wesoło. Dopiero teraz odważyła się spojrzeć na Vigor’a. Nie był to dobry pomysł, bo na wspomnienie wczorajszego wieczoru oboje wybuchnęli śmiechem.
- Co was tak...
Pytanie Slamcrusch’a przerwało głośne klaskanie jednego ze studentów.
- Hej, idą! Minęli okno na pierwszym piętrze!
- Zaraz zobaczysz coś zabawnego – szepnął koledze Vigor, gdy się ustawiali.
Stanęli na baczność, gdy na plac weszli oficerowie.
Dread nagle stanął jak wryty.
„Dobrze, że idzie na końcu... – pomyślała Strongarm – może sobie teraz stać.”
Trwało to długą chwilę. Dread przenosił zaskoczony wzrok ze Strongarm na Vigor’a i z powrotem.
Strongarm miała wielką ochotę powiedzieć „dzień dobry” i pewnie by tak zrobiła, gdyby miała do czynienia z Bumblebee. Ale jej mentor wiedział, czym jest poczucie humoru...
Nagle odeszła jej ochota do śmiechu. Świetnie bawiła się na Cybertronie. Odnowiła stare znajomości, zawarła nowe. Ale nikt nie był w stanie zastąpić jej Bumblebee, Grimlock'a, Drift’a... A zwłaszcza Sideswipe'a.
Dread poruszył się, wyrywając ją z zamyślenia. Powoli podszedł do Strongarm i uważnie wpatrzył się w jej twarz, szukając oznak zmęczenia lub zmieszania.
Nic nie znalazł.
Przeszedł dalej, w stronę Vigor’a. On również zachowywał absolutny spokój. W końcu bez dowodów Dread nie mógł postawić im żadnych zarzutów.
A tylko jeden bot wiedział na pewno, że opuścili pokoje...

Sideswipe stał przyklejony do ściany tunelu i usiłował zapanować nad nerwami. Dziwne dźwięki nie ustały. Nawet było ich więcej. Do tej pory były tylko za nim, teraz coś zaczęło również hałasować w sąsiednich tunelach. Jakby wrogowie próbowali go otoczyć...
„Sądząc po odgłosach, jest ich co najmniej trzech. Bee i spółka powinni być niedaleko, chyba ich wezwę... Jeśli mnie zaskoczą, może być niewesoło.”
Z zamyślenia wyrwał go dźwięk pracującego silnika.
Przycisnął się mocniej do ściany i wyjął miotacz. Przygotował się psychicznie do walki.
„I dobrze – pomyślał – niech się skończy ta nerwówa”
Silnik zamilkł. Zastąpiły go dźwięki transformacji.
Sideswipe wyskoczył z kryjówki, zamierzając się mieczem.
Skoczył na wroga, chcąc go powalić jednym uderzeniem, co dałoby mu czas na ucieczkę.
Szczęśliwie Bumblebee zdążył zasłonić głowę, ale impet ciosu i tak go powalił...

Kolejna odprawa zakończyła się grupową salwą śmiechu. Strongarm i Vigor pokrótce opowiedzieli kolegom o wczorajszym wieczorze, przemilczeli jedynie udział Prime’a. I tak nikt by im nie uwierzył.
Oni sami ledwo w to wierzyli, zwłaszcza Vigor.
- Do egzaminu jeszcze kilka godzin. Masz jakieś plany? – spytał Vigor
- Owszem. Jestem tu od siedmiu dni, a nawet  nie wystawiłam nosa poza tereny Akademii. Krążę tylko między akademikiem, budynkiem głównym i archiwum... Wczorajszy wieczór przypomniał mi, że miałam odwiedzić parę miejsc. Chcesz iść ze mną?
- Jeśli nie masz nic przeciwko... Gdzie najpierw?
- Do centrum.


Bumblebee z pomocą Drift’a wrócił do pionu. Spojrzał na przyjaciela, zamkniętego w żelaznym uścisku dinobota.
- Puść go, Grimlock.
- Jesteś pewny? A jak znowu się na ciebie rzuci?
- Nie zrobi tego. Prawda, Sideswipe?
- Pewnie, że nie. Gdybym wiedział, że to wy, wcale bym się nie rzucał.
Grimlock postawił go na ziemi. Sideswipe podszedł do swego mentora.
- Bee, przepraszam, ja... Myślałem, że to decepticony. Spanikowałem.
- Ale dlaczego? – dopytywał Drift – Nie natknęliśmy się na nic, co mogłoby wzbudzać lęk.
- Może wy nie – burknął Sideswipe – Ale ja wiem, co słyszałem.
Patrzyli na niego pytająco. Zastanowił się przez chwilę.
- Jakby ktoś szedł za mną. Jakby się skradał, ale co jakiś czas w coś uderzał. Najpierw za mną, a potem też z sąsiednich tuneli.
- Nie dziwię się w takim razie, że się zdenerwowałeś. Każdego wyprowadziłoby to z równowagi. – mruknął wyrozumiale Drift.
- Ale ja nic nie słyszałem! – zaprzeczył Grimlock – Dlaczego śledzili tylko Sideswipe’a? To nie fair!
Przez chwilę wszyscy się nad tym zastanawiali.
- Hm... Nie mogli iść za tobą, bo robisz tyle hałasu, że i tak byś nic nie usłyszał. – rozważał na głos Bumblebee – Drift nie wygląda na kogoś, kogo łatwo wytrącić z rytmu. Mieli do wyboru Sideswipe’a i mnie...
- Ale Sideswipe jest młodszy. Mniej doświadczony. Może to dlatego na niego się uwzięli? – podsunął Drift.
- Nie – Bumblebee po krótkim namyśle odrzucił tę możliwość – musieliby nas znać. Myślę, że raczej chcieli sprawdzić naszą odporność na stres.
- No to wystawiłem nam ładne świadectwo – Sideswipe spuścił głowę.
- Nie łam się – pocieszył go Bee – Łatwo jest nam o tym mówić teraz, gdy jesteśmy razem. Gdyby to mnie wzięli na celownik, pewnie już dawno gnałbym na złomowisko... Dobra, wznawiamy patrol!
- Serio? – jęknął Sideswipe. Na samą myśl poczuł, jak zastyga mu energon.
- Tak, ale tym razem pójdziemy w parach. Drift z Grimlock'iem, a ja z tobą.
- Chyba że tak.

Strongarm i Vigor jechali spokojnie, aż dotarli na plac przed miejskim ratuszem. To tu stały pomniki tych, którzy oddali swe Iskry, by ocalić Cybertron. Strongarm weszła powoli na znajomą kładkę.
- To tutaj.
- Co tutaj?
- Tutaj stał Bumblebee, gdy otrzymał wezwanie od Optimusa. Tutaj się wszystko zaczęło.
- Jak to było? Pamiętasz?
- Każdy szczegół. Staliśmy tam, za tamtym rogiem. Bee z przodu, ja za nim. A tam, u stóp pomnika Optimusa, driftował sobie Sideswipe. Bumblebee wyskoczył zza rogu i stanął tutaj. I właśnie wtedy go zamurowało. Stał i patrzył na plac...
- Co tam zobaczył?
- Nie wiem. Nigdy nie pytałam. Ale to wtedy dostał tę wiadomość.
- Od Optimusa?
- Tak... Ja zeszłam na dół i aresztowałam pirata drogowego – postanowiła nie mówić koledze o tym, jak rozwalili pomnik i prawie zabili Bumblebee – Po czym dowiedziałam się, że Bumblebee idzie do muzeum. Zgodnie z procedurami poszłam za nim.
- Jasne, ty i te twoje reguły. Jakbyś nie marzyła całe życie o misji na Ziemii.
- A ty nie marzyłeś?
- Może. Co było dalej?
- Bumblebee otworzył kosmiczny most i przekroczył go. Poszłam za nim. Dopiero na Ziemii przypomniałam sobie, że przykułam do siebie Sideswipe’a – zachichotała cicho – porucznik chciał nas odesłać, ale żadne z nas się nie zgodziło. Most się zamknął, a my...
- Zaraz, a ten dinobot? Grimlock, tak? Skąd go wytrzasnęliście?
- Był jednym z więźniów na Alchemorze. Pomógł nam pokonać naszego pierwszego przeciwnika i Bumblebee chyba nie miał serca wsadzić go z powrotem do kapsuły. Przyjął go na okres próbny, a potem na stałe.
- Zbiegłego przestępcę? A co ty na to?
- Najpierw oczywiście protestowałam, ale teraz... Nie wyobrażam sobie naszej ekipy bez Grim'a. Choć trochę trwało, zanim mu zaufałam.
- To u ciebie normalne.
- Co?
- Ostrożność. Nikomu nie ufasz tak od pierwszego spotkania.
- Nie no, przesadzasz. Znam co najmniej dwie osoby, którym od początku ufałam bez żadnych zastrzeżeń.
- Chodzące legendy  się nie liczą.
Nie zdążył się uchylić przed szturchańcem.

Bumblebee, złorzecząc w duchu, prowadził swoją ekipę na złomowisko. Mimo że dokładnie przeczesali wszystkie tunele, nie znaleźli żadnych śladów decepticonów.
Sideswipe też nie był w najlepszym humorze. Odkąd Bee dołączył do niego, wszelkie dźwięki ustały. „Można by pomyśleć, że mi się zdawało. A może rzeczywiście... Ech, Bee nie będzie zachwycony.”
Wjechali do bazy.
- Jesteście już! – ucieszył się Fixit – Jak było na zwiadzie?
- Beznadziejnie – burknął Sideswipe.
- Fixit, poprosimy o plan tuneli metra. Sideswipe, jesteś w stanie określić, gdzie słyszałeś te hałasy? Tak mniej więcej?
- Zaraz, chwilę. Jak weszliśmy do tunelu, to ja poszedłem na lewo, tak? – wszyscy skinęli głowami. Bumblebee palcem zaznaczał na mapie trasę Sideswipe’a – Wszedłem w te trzy ślepe korytarze i nic nie znalazłem. Dalej szedłem prosto, sprawdzałem każdy boczny korytarzyk. Minąłem starą, opuszczoną stację i... Resztę znacie.
- Jak nazywa się ta stacja?
- Crown przedmieścia, czy jakoś tak.
- Fixit, zdjęcia satelitarne i wszystko na temat tej stacji.
- Bee. Nawet nie mamy pewności, że to decepticony. Może mi się zdawało.
- Nie sądzę.

Stali i patrzyli na pomnik Optimusa Prime’a, gdy za nimi odezwał się znajomy głos.
- Chyba trochę przesadzili z rozmiarem tego pomnika.
Odwrócili się jak na komendę. Optimus uśmiechał się do nich.
- Dzień dobry, Optimusie! – zdołał wykrztusić Vigor.
- A co się tyczy pomnika, to masz rację – powiedziała Strongarm – Ten rozmiar jest nie do przyjęcia, jeśli ma oddawać wszystko, co zrobiłeś dla Cybertronu. Powinien być co najmniej dwa razy większy.
- Tak myślisz? Nie robiłem tego po to, żeby stawiano mi pomniki.
- W takim razie powinien być cztery razy większy.
Vigor parsknął śmiechem, a i Prime uśmiechnął się szerzej.
- Wyszliście się odprężyć?
- Tak jakby. Wspominam dawne dzieje. Wiesz, że to tutaj Bumblebee dostał pierwszą wiadomość od ciebie?
- Pod moim własnym pomnikiem? Ciekawe...
- Optimusie – odważył się wtrącić Vigor – Oboje chcemy panu podziękować za to, jak nas pan krył przed Dread’em.
- Nie ma o czym mówić. Też byłem kiedyś młody. Tak, Vigor, naprawdę.
Młody bot zmieszał się i spuścił wzrok. Faktycznie, gdy Optimus powiedział „byłem kiedyś młody”, on otworzył usta i zaraz je zamknął. I rzeczywiście, pytanie miało brzmieć „Naprawdę?”
- Przepraszam, po prostu...
- Wiem, że ciężko w to uwierzyć. Ja sam nie wierzę, że kiedyś... – Urwał i zapatrzył się na własną twarz wykutą w metalu.

4 komentarze:

  1. Kolejna część na grubą 5 z plusem! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że udało mi się dobrze oddać ten nastrój strachu w tunelach?

      Usuń
    2. Powiało nutką tajemniczości, przy czym zastanawiałam się czy z Sideswipe'm faktycznie coś się dzieje, czy to sprawka conów.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń