niedziela, 2 kwietnia 2017

- I co myślisz? – Sideswipe zawisł wzrokiem na ustach Bee.
- Pomysł genialny. Niech wie, że tęsknimy – zaśmiał się Bumblebee – Ale musimy to dobrze zaplanować. Przede wszystkim trzeba poprosić Optimusa, by dał znać, kiedy skończy się sesja. Zaprosimy go, prawda?
- Możesz nie zadawać głupich pytań? Choć nie wygląda mi na imprezowicza...
- Zawsze może siedzieć i pilnować, żebyśmy nie robili głupot. Powiem mu, żeby przywiózł coś do picia.
- Z tym byłbym ostrożny – po raz pierwszy Drift zabrał głos – Dawno nie byliśmy na Cybertronie i odwykliśmy już od mocnych trunków. Skutki mogą być... Niezbyt ciekawe.
- No weź, Drift! – zaprotestował Grimlock – Właśnie na tym polega zabawa. Grunt, żeby w ekipie był abstynent. Wieczorem bawisz się na imprezie, a następnego dnia masz ubaw, jak ktoś ci opowiada, co narozrabiałeś!
- Ty nie potrzebujesz imprezy, żeby rozrabiać. – Drift twardo stał przy swoim.
- Spokojnie, panowie – opanował sytuację Bumblebee – Na pewno da się wszystko urządzić tak, żeby każdy się dobrze bawił. Denny, Sideswipe – zadbacie o muzykę?
- Pewnie! – Denny podskoczył z radości – Urządzę wam przegląd hitów tanecznych z ostatnich pięćdziesięciu lat!
- No, Strongarm jest mocno do tyłu, jeśli chodzi o ziemską muzykę – Zachichotał Bee – więc to dobry pomysł. Grimlock, Russel – dekoracje. Dacie radę?
- Spoko. – Russel próbował zachować kamienną twarz. Z kiepskim skutkiem. – Mam jeden pomysł, ale będę potrzebował pomocy nie tylko Grimlocka. Drift? Czy twoi uczniowie...
- Moi uczniowie sami zdecydują, czy chcą brać w tym udział.
Slipstream i Jetstorm spojrzeli po sobie.
- Bardzo byśmy chcieli! – krzyknął podekscytowany Jetstorm. Drift rzucił mu wściekłe spojrzenie.
- Chętnie przyłączymy się do przedsięwzięcia, które ma sprawić Strongarm radość. – poprawił go Slipstream.
- Bee, masz jakieś fajne zdjęcia Strongarm? – spytał Russel
- Poszukam.
- A co ja mam robić? Też chcę mieć swój wkład – wyjaśnił Drift, widząc zaskoczone spojrzenie Bumblebee
- Pomożesz mi z organizacją. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik.

Studenci wysypali się z sal i natychmiast zrobiło się głośno. Strongarm znów przepychała się w ślad za kolegami, aż wyszli do holu. Tam udało im się znaleźć w miarę odosobniony, pusty kącik.
- Jak ci poszło? – zapytał Vigor.
- Bo ja wiem? – zawahała się Strongarm – chyba nieźle... Ale nie będę się nad tym zastanawiać. Nigdy nie myśl o preclach, które już upiekłeś, zawsze myśl o następnym preclu...
- CO?!
Wybuchła śmiechem, widząc kompletnie zamurowanych chłopaków.
- Takie ziemskie powiedzenie.
- Bumblebee cię go nauczył?
- Nie. Ktoś inny... – znów się roześmiała – to była bardzo zabawna historia.
- Opowiesz? – Slamcrusch spojrzał na nią błaganie.
- No, nie daj się prosić. – poparł go Vigor – dzięki temu trochę uspokoimy nerwy przed ustnym.
- Chyba ty. Ja i tak do niego nie podejdę.
- Więc bądź łaskaw się oddalić albo zamknąć.
- Wybieram to drugie. No, dawaj.
- No dobra – zachichotała ponownie, wspominając jak poznali brata Huntera i co z tego wynikło. – Wspominałam wam o Grimlock'u, prawda? To taki bot, którego naprawdę lepiej jest mieć po swojej stronie...
Strongarm naprawdę umiała opowiadać. Już po chwili zapomnieli o całym Cybertronie. Byli na Ziemii, u boku Bumblebee...

Optimus jechał powoli przez miasto, gdy zadzwonił jego komunikator.
- Optimus Prime, zgłaszam się.
- Optimusie, melduje się starszy sierżant Sunburst. Wykładam na Akademii historię Cybertronu.
- W czym mogę ci pomóc?
- Mamy dziś egzamin ustny z historii. Niestety, jeden z członków komisji złapał awarię.
- Chcesz, abym go zastąpił?
- Jeśli nie ma pan innych planów...
- Na dzisiaj nie. Chętnie pomogę. O której godzinie mam się stawić w Akademii?
- Tego jeszcze dokładnie nie wiem. Do egzaminu dopuszczeni są tylko studenci, którzy zdali egzamin pisemny. Niestety w okrojonym składzie nie możemy sprawdzić prac tak szybko jak zazwyczaj.
- Myślę, że znajdzie się na to rada. Już do was jadę. Bez odbioru.
- Och, Optimusie, to wspaniale! Obdzwoniłem już ze dwadzieścia botów i wszyscy odmówili!
- Powiedziałem: bez odbioru!
Rozłączył się.
„Więc jestem dwudziesty pierwszy na liście osób, które prosi się o pomoc. Wspaniale. Ale lepsze to, niż sprzątanie.”

Bumblebee i Russel oglądali zdjęcia Strongarm, słuchając jednocześnie piosenek puszczanych przez Denny’ego. Już po kilku zorientowali się, na jakiej zasadzie Denny i Sideswipe tworzą playlistę – im szybciej i głośniej bot krzyczał „Wyłącz!”, tym niżej na liście Denny umieszczał utwór.
- Dodaj jeszcze to poprzednie – poprosił Russel – To na którym kręci kajdankami. I jakieś z uśmiechem będzie mi potrzebne... O, może być.
- Russel? Co ty kombinujesz?
- Zobaczysz... Tak, myślę że trudno będzie to przegapić. Możesz je zgrać na ten dysk?
- Już się robi – uśmiechnął się Bee.
Nagle odezwał się jego komunikator.
- Poruczniku Bumblebee, mówi Fixit. Czy mogę pana zaprosić do centrum dowodzenia?
- Zaraz będę. Wybacz, Russel.
- Spoko, Bee. Teraz już sam skończę. Dzięki za pomoc.
Bumblebee przeszedł w tryb auta i wystartował niczym rakieta. Zwolnił dopiero przy konsoli Fixita.
- Wow, Bee! – zachwycił się Grimlock – nowy rekord! Fixit chyba nie zdążył się jeszcze rozłączyć...
- Co tam, Fixit?
- Nie wiem, poruczniku. Proszę spojrzeć na mapę. Ta czerwona kropka pojawiła się niedawno i emituje energię, która nie może pochodzić z Ziemi.
- A skąd, z Cybertronu? To statek?
- Tak... i nie. Tak, to coś zapewne pochodzi z Cybertronu. I nie, raczej nie jest to statek. A jeśli już, to mocno uszkodzony, kompletnie niesprawny.
- Trzeba to zbadać. Dzięki, Fixit, dobra robota. – włączył komunikator – Uwaga wszyscy! Widzimy się natychmiast w centrum dowodzenia! Mamy misję...
Nie zdążył opuścić ręki, gdy na plac wpadł Sideswipe.
- Brawo, Sideswipe! – Zawołał Grimlock – pobiłeś nowy rekord!
- Tak, wiem. Dwa miesiące temu.
- Ale pięć minut temu Bee pobił twój wynik sprzed dwóch miesięcy. A ty pobiłeś jego wynik sprzed pięciu minut. – wyjaśnił mu Grimlock.
- I co, Bee, już wiesz, jak się czuje najszybszy bot w ekipie?
- Od dawna. Ale nie wiem, jak się czuje największy chwalipięta – odciął się Bee
- To ja ci powiem: Rewelacyjnie!
- Dobra, wszyscy już są?
- Nie ma to jak zmiana tematu – szepnął Sideswipe do Drift’a. Dość głośno.
Bumblebee posłał mu wściekłe spojrzenie.
- Gaz do dechy i jazda!
Jeden za drugim wyjechali ze złomowiska.

Strongarm wyciągnęła się wygodnie na leżance, podłączyła do ładowania i zamyśliła głęboko.
Pisemny test zdała. Ustny... Chyba nie poszedł jej źle. Uśmiechnęła się na samą myśl...
Widok Optimusa w sali egzaminacyjnej  mocno ją zaskoczył. Prime uśmiechnął się lekko, ale nie skinął jej nawet głową. Oczywiście, w tej sytuacji nie był już jej przyjacielem. Był tylko członkiem komisji i Strongarm musiała to zaakceptować. Był tu po to, by sprawdzić jej wiedzę.
I odporność na stres, przy okazji.
Wylosowała niezbyt trudny, za to obszerny temat – Starożytne kolonie Cybertronu, ich znaczenie i przyczyny utraty. Zastanowiła się, poukładała sobie w głowie wszystko w punktach i była gotowa do odpowiedzi.
Członkowie komisji nie zamierzali pozwolić, by recytowała wyuczony materiał. Zadawali pytania, zmuszając ją do skakania z tematu na temat. Podczas gdy opowiadała o kopalni rudy na jednej z planet, zapytano ją, gdzie jeszcze były takie kopalnie. A gdy wspomniała o dużym porcie lotniczym na księżycu Cybertronu, kazano jej wstać i wskazać go na mapie.
W sali nie było mapy, ale Strongarm dała radę ją narysować.
Optimus też zadał kilka pytań, które bez wątpienia miały zbić ją z tropu. Znów się uśmiechnęła.  Ta akurat misja mu się nie powiodła.
Tak, ten egzamin może chyba uważać za zdany...
Obróciła się plecami do ściany. Pora odpocząć...



Bumblebee wyhamował i przeszedł transformację. Zaraz za nim stanęli wszyscy członkowie zespołu.
- To statek! – zauważył Sideswipe.
- Tak. Ale nie wygląda na sprawny. – Bee zastanowił się chwilę – Sideswipe, idziesz ze mną. Przyjrzymy się mu bliżej. Drift, Grimlock, czekajcie tutaj. W razie czego przyjdziecie nam z pomocą.
- Tak jest.
Bumblebee i Sideswipe dobyli broni i ostrożnie, powoli wyszli spomiędzy drzew. Rozglądając się uważnie na wszystkie strony podeszli do wraku.
Nic.
Bee stanął przed wejściem.
- To słaby punkt. – wyjaśnił szeptem – Jeśli wejdziemy do środka, drzwi mogą zostać nagle zablokowane i będziemy uwięzieni, a pozostali nie zdołają nam pomóc.
Sideswipe spojrzał na drzwi.
- Jak dla mnie, to raczej nie da się ich zablokować. Spójrz tutaj.
Bee popatrzył we wskazane miejsce i zdziwił się, jak mógł to przegapić. Drzwi nie były, jak myślał, otwarte.
Ich po prostu nie było. Westchnął cicho.
- Pełna gotowość – ostrzegł przyjaciela i wszedł do statku.

4 komentarze:

  1. Yay, wreszcie doczekałam się kolejnego postu. :D
    Przyznam, ta część wyszła Ci najzabawniejsza ze wszystkich, jakie do tej pory opublikowałaś. Ta historia wciąga coraz bardziej.. Wpadłaś w poetycki nurt. Dobrze, tylko trzymaj tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. No jak wpadłam na pomysł z nawiązaniem do precli, popłakałam się ze śmiechu.

    A teraz zamknij oczy i wyobraź sobie, jak Denny uczy Bee i ekipę tańczyć...

    Macarenę.

    Ten obraz pojawił się w mojej głowie, gdy tylko napisałam o planowaniu imprezy i nie chce dać mi spokoju :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też Ci nie dam spokoju jak nie wcielisz tego pomysłu do swojego opowiadania! :D Jesteś genialna.

    OdpowiedzUsuń
  4. W animacji wypadłoby lepiej. Ale to jest chyba ten moment, w którym Optimus popłacze się ze śmiechu :-D

    OdpowiedzUsuń